czwartek, 29 października 2015

Na skrzydłach Śnieżnej Gęsi

Po wakacyjnej przerwie wracamy do kontynuacji cyklu audycji, poświęconych historii muzyki progresywnej roku 1975. Wracamy, i to w wielkim stylu! Bohaterem najbliższej audycji będzie bowiem formacja Camel i album The Snow Goose.

Podczas audycji opowiem o zawartości i kulisach powstania The Snow Goose. Pokuszę się również o recenzję reedycji albumu z roku 2013 oraz opowiem o koncercie Camel w Poznaniu w lipcu tego roku. Audycję zaś rozpoczniemy od przypomnienia tematów poprzednich siedmiu audycji z roku 1975.

Bardzo gorąco zachęcam do słuchania! :)

Start - niedziela (8 listopada), 21:00. Do usłyszenia!

Camel, 1975

poniedziałek, 26 października 2015

Riverside na trzech koncertach w Polsce

W październiku 2015 roku Riverside wyruszył w europejską trasę koncertową promującą album "Love, Fear and the Time Machine". Trasa zakończy się w w listopadzie trzema występami w Polsce: w Krakowie, Gdańsku i Warszawie.

Mariusz Duda o albumie: "Od płyty 'Second Life Syndrome' zanurzamy się coraz bardziej w mroku. Nasz ostatnio wydany album, mimo że był spokojniejszy, miał jednak w sobie czerń i ogromny smutek. Z nowym albumem otwieramy się na jaśniejsze dźwięki przywołujące momentami nasz debiut. Mimo sporej dawki melancholii, pojawia się jednak zupełnie nowa przestrzeń, aranżacje utworów są jeszcze bardziej przestrzenne, a jednocześnie bardziej zwarte i konkretne jak nigdy. Najważniejsze jednak jest to, że kontynuujemy eksplorację melodii. Zawsze chciałem nagrać album, na którym przede wszystkim będzie masa świetnych, ambitnych piosenek". 

"Love, Fear and the Time Machine" jest szóstym longplay'em studyjnym w karierze Riverside. Na płycie znajduje się dziesięć premierowych kompozycji.

Na trasie koncertowej Riverside towarzyszyć będą formacje The Sixxis i Lion Shepherd.

Riverside w Polsce:
8.11 - Kraków, "Rotunda"
10.11 - Gdańsk, "B90"
11.11 - Warszawa, "Stodoła"

sobota, 17 października 2015

Pożegnanie z dzieciństwem

„Farewell to Childhood”, czyli pożegnanie z dzieciństwem – tak nazywa się mini trasa koncertowa Fisha, podczas której zagra on w całości legendarny album „Misplaced Childhood” dowodzonej przez siebie niegdyś grupy Marillion.

Choć już 30 lat minęło od czasu, gdy pochodzący z tej płyty utwór „Kayleigh” podbijał światowe listy przebojów, ta muzyka wciąż brzmi świeżo.

Koncerty Fisha zawsze są wydarzeniem artystycznym, pełnym energii przedstawieniem, a przecież będzie to jedna z ostatnich szans na zobaczenie Fisha na żywo, a na pewno ostatnia szansa na posłuchanie Misplaced Childhood w jego wykonaniu. W przyszłym roku Fish nagra ostatnią swoją płytę, a potem, jak zapowiedział, zakończy karierę estradową. 

Oprócz całej płyty "Misplaced Childhood" w programie koncertu znajdą się najbardziej znane utwory solowe (a może nie tylko solowe), nagrane przez Artystę podczas kilkudziesięciu lat kariery. 

Występ Fisha poprzedzi koncert grupy LAZULI.

Francuski zespół grający rocka progresywnego, powstały w 1998 roku.

Pierwszy album wydali w 1998 roku, w sumie na ich dyskografię składa się sześć wydawnictw. Wszystkie piosenki są śpiewane po francusku. Na ostatniej płycie gościnnie śpiewał Fish (ale po angielsku) Ciekawostka – Claude Leonetti gra na instrumencie ‘leode’, który podobno sam wymyślił, gdyż po wypadku motocyklowym ma niesprawne lewe ramię. W 2005 roku na festiwalu Montreux Jazz Festival zespół otrzymał nagrodę za utwór “Under the sky”. Lazuli łączy rock progresywny z muzyką ‘world’ i elektroniczną. Oprócz gitary, klawiszy, bębnów, słychać ‘leode’, wibrafon i waltornię.

Fish [Wielka Brytania] – Farewell to Childhood / Lazuli [Francja]
Progresja Music Zone - Fort Wola 22 
data: 09/11/2015 
godzina(y): 18:00 - 23:30 
scena:Main Stage 

piątek, 18 września 2015

Harmonogram audycji na rok 1975



3 maja - Harmonium i Si On Avait Besoin D'Une Cinquième Saison, Maneige, Atoll, Pentacle
10 maja - Neu!, Dzyan, Popol Vuh, Can
24 maja - Kansas i Song for America, Rush i Fly by Night
31 maja - Mahavishnu Orchestra i Visions of Emerald Beyond, Return to Forever, Jeff Beck
7 czerwca - Tangerine Dream i Rubycon, Klaus Schulze, Edgar Froese
14 czerwca - Hatfield And The North i The Rotters' Club, Soft Machine
21 czerwca - Maxophone, Area, Cherry Five, Arti E Mestieri
----------- przerwa wakacyjna-----------
8 listopada - Camel i The Snow Goose
15 listopada - Hawkwind i Warrior on the Edge of Time, Nektar, Eloy
22 listopada - SBB Nowy Horyzont, Niemen Aerolit, Budka Suflera Cień wielkiej góry
29 listopada - Steve Hillage i Fish Rising, Quiet Sun, Gong
13 grudnia - Frank Zappa i One Size Fits All, Magma i Live/Hhaï, Henry Cow, Zao
20 grudnia - Gentle Giant i Free Hand, King Crimson i USA
27 grudnia - RenaissanceScheherazade And Other Stories, Strawbs, Triana
3 stycznia - Jethro Tull i Minstrel In The Gallery, Rainbow, Kansas, Budgie
10 stycznia - Pink Floyd i Wish You Were Here
17 stycznia - Van Der Graaf Generator i Godbluff, Yezda Urfa
24 stycznia - Maneige i Les Porches, Sloche, Carpe Diem, Morse Code
31 stycznia - Steve Hackett i Voyage Of The Acolyte, Chris Squire, Steve Howe, Genesis
7 lutego - Mike Oldfield i Ommadawn
14 lutego - PFM i Chocolate Kings, Goblin, BDMS, Area 
21 lutego - Triumvirat i Spartacus, Kaipa, Manfred Mann's Earth Band
28 lutego - Led Zeppelin i Physical Graffiti, Queen i A Night At The Opera 
6 marca - playlista (muzyczny suplement - rok 1975)
13 marca - Wyniki plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1975

poniedziałek, 20 lipca 2015

Relacja: Camel w Poznaniu

Tylko jedną płytę Camel jestem w stanie zarekomendować bez mrugnięcia okiem. Właśnie dla niej pokonywałem kilkugodzinną drogę z Warszawy do Poznania. Byłem przekonany, że podobnie jak na ubiegłorocznej trasie po Europie Zachodniej, Andy Latimer w całości zaprezentuje album The Snow Goose. Gdy w końcu wysiadłem z opóźnionego o półtora godziny (!) pociągu (nad Wielkopolską przeszła straszliwa burza) i co tchu gnałem w poszukiwaniu poznańskiej hali, ściany miasta echem podawały sobie melodię wybrzmiewającego w oddali The Whire Rider. Wtedy już przeczuwałem, że to nie będzie mój koncert...

Do hali MTP Poznań wbiegłem zdyszany, zmęczony, ale wielce szczęśliwy, że jednak udało się zdążyć. Na scenie pięciu panów, w tym mocno podstarzały, ale pełen energii Andy Latimer. Samo miejsce... pozostawiało wiele do życzenia. Dość skromna scena nie przeszkadzałaby gdyby nie fatalne oświetlenie. O godzinie 20.00 słońce jeszcze widniało nad horyzontem, a promienie słoneczne przedostawały się do hali poprzez zawieszone wysoko okna. Efektem było nieskazitelne białe płótno za plecami muzyków (światła reflektorów po prostu się nie przebijały) i... piknikowo-festiwalowa atmosfera zamiast oczekiwanej poświaty tajemniczości. Warunki nieco uwłaczające takiemu artyście jak Latimer. Każda mijająca minuta oznaczała jednak przewagę nocy nad dniem i od połowy koncertu mogliśmy się już cieszyć wizualną symbiozą muzyki i koncertowej otoczki.

Andy Latimer, najwyraźniej nieco zmęczony trasą The Snow Goose, zaprezentował polskim fanom dość przekrojowy materiał, z zaskakująco dużym naciskiem postawionym na Moonmadness (aż 5 kompozycji). Warto podkreślić, że sam koncert miał niemal chronologiczny charakter. Camel rozpoczął od Never Let Go z roku 1973, a podstawowy set zakończył na Whispers in the Rain z Dust and Dream z roku 1991. Na bis zostawiono rewelacyjny Lady Fantasy, który tego wieczoru całkowicie zmiażdżył oraz Long Goodbye. Co jeśli chodzi o mnie? Cóż, muszę przyznać że wydawnictwa Camel z lat 80-tych i 90-tych nigdy nie były w stanie mnie oczarować. Kiedy już doszło do mnie, że z "The Snow Goose show" nici, z pewnego rodzaju zaciekawieniem oczekiwałem rozwoju wypadków. Czy Camel mnie zachwyci? Zachwycił. Kompozycje, których wielokrotnie słuchałem z dysku, a które wielokrotnie nie były w stanie mnie poruszyć, na poznańskim koncercie zabrzmiały po prostu wybornie! To był koncert, którego niemal przez cały czas słuchało się z zapartym tchem. Andy Latimer mimo podeszłego wieku nie tylko wyśmienicie wykonywał swoje partie gitarowe, ale i dobrze śpiewał. Podziw wzbudzało jego ogromne zaangażowane sceniczne i prawdziwa radość z bycia na scenie i dzielenia się swoją twórczością z fanami. Fani Camel po prostu nie mogli tego wieczoru narzekać. Zresztą niejedna burza braw była tego znakomitym dowodem.

Mimo tego, że mogłem wychodzić z koncertu zawiedziony brakiem w setliście choćby jednego (!) utworu ze Śnieżnej Gęsi, to towarzyszyły mi inne odczucia. Warto było zobaczyć Camel na żywo. Nie tylko dla genialnego Lady Fantasy. Nie tylko dla postaci Andy'ego Latimera. To był po prostu rewelacyjny koncert!

Zdjęcia

Setlista:
Never Let Go
The White Rider
Song Within a Song
Unevensong
Spirit of the Water
Air Born
Lunar Sea
Another Night
Drafted
Ice
Mother Road
Hopeless Anger
Whispers in the Rain
_______
Lady Fantasy
Long Goodbyes

czwartek, 2 lipca 2015

Camel na koncertach w Polsce!

Zespół Camel powraca do Polski po piętnastu latach przerwy. Brytyjski zespół wystąpi w lipcu w Poznaniu i w Krakowie.

Camel przetrwał w ciągu czterech dekad istnienia wiele przeciwności. Powstał w 1972 roku z inicjatywy Andrew Latimera, którego rozpoznawalny styl grania na gitarze i wyjątkowe kompozycje stały się cechą charakterystyczną brzmienia grupy.

Międzynarodowy sukces odniósł niemal od razu, w połowie lat 70. wraz z wydaniem płyt "The Snow Goose" i "Moonmadness". Mimo częstych zmian w składzie udowodnił, że początkowy sukces nie był przypadkiem i konsekwentnie potwierdzał swoją klasę kolejnymi udanymi albumami i trasami koncertowymi granymi aż do połowy lat 80., gdy spory prawne i brak zainteresowania ze strony przemysłu muzycznego zagroził istnieniu zespołu.

Latimer wraz z Susan Hoover, partnerką i autorką tekstów, przeprowadzili się do Kalifornii, gdzie założyli własną niezależną wytwórnię, której nakładem ukazał się w 1991 roku album "Dust and Dreams". Pokazał on, że zespół nie stracił formy i rozpoczął nową dekadę twórczej działalności, w czasie której wydane zostały cztery kolejne płyty: "Dust and Dreams", "Harbour of Tears", "Rajaz" i "A Nod and a Wink" oraz odbyły się cztery światowe trasy koncertowe.

W 2003 Camel wyruszył w pożegnalne tournee poprzedzające długą walkę Latimera z chorobą, która nieomal zakończyła się tragicznie. Batalia nie była łatwa, ale artysta wrócił do pełni sił, co przyniosło ogromny przypływ nowej energii i dało zespołowi siłę do powrotu na muzyczną scenę. Grupa powróciła zresztą w wielkim stylu - w 2013 roku wydała odświeżoną wersję "The Snow Goose" i wyruszyła w wyprzedaną trasę koncertową po Europie, która zakończyła się dopiero w 2014 roku i która zainspirowała Prog Magazine do przyznania Andrew Latimerowi Lifetime Achievement Award (nagrody za całokształt twórczości).

W 2015 roku zobaczymy zespół ponownie podczas letnich festiwali, ale także podczas kilku niefestiwalowych koncertów, w tym dwóch w Polsce, w której Camel zagra po raz pierwszy od 15 lat.

Andrew nadal jest liderem grupy, a towarzyszą mu starzy dobrzy koledzy, Colin Bass (bas), Denis Clement (perkusja) i Ton Scherpenzeel (klawisze).

Camel w Polsce:
19.07 - Poznań, MTP2
20.07 - Kraków, ICE Congress Hall

Bilety w cenach od 119 do 239 zł dostępne w sprzedaży od 9 marca na www.rockserwis.pl oraz w punktach i na stronach www.ticketpro.pl i www.eventim.pl.

czwartek, 25 czerwca 2015

Lizard #18

Numer 18, kończący powoli wiosnę, a rozpoczynający lato, to dla nas spory krok naprzód. Po pierwsze – nie jedna, a aż dwie płyty CD! Na pierwszej znakomity Przemysław Rudź, gwiazda polskiej muzyki elektronicznej, i nowy album „Hypnotized” – ponad 60 minut znakomitej muzyki. Na drugiej niedostępne w sprzedaży EP grupy Unicorn, powołanej przez Pawła Graneckiego, wokalistę Love De Vice. Pełny album ukaże się dopiero pod koniec roku, ale już teraz możecie posłuchać, co szykuje dla was zespół. Kolejna ważna rzecz to… wielkość. Lizard ma teraz 96 stron, co bezpośrednio przełożyło się na liczbę artykułów i wywiadów. Na pierwszy ogień – Steven Wilson i długa rozmowa na temat nowego albumu oraz kariery muzyka. Rozmawialiśmy także z basistą klasycznego składu grupy Gong, Mikiem Howlettem. A co wśród artykułów? Historia Andy’ego Latimera i jego dziecka – Camel, opowieść o krótko istniejącej formacji McDonald & Giles i twórczości Frippa pomiędzy „Red” a „Discipline” King Crimson. Przypominamy początki i złote lata Van Halen oraz Hawkwind, przybliżamy biografię Ala Di Meoli, zagłębiamy się w egzotyczny świat japońskiego jazz-rocka, a także europejskiego zeuhlu i krautrocka. Wychwalamy także współczesny retro-progresywny zespół Astra oraz postępowy polski kolektyw Eklektik Session. Do tego grubo ponad 100 recenzji – nowe albumy, stare albumy, wznowienia na LP oraz książki. Na koniec wspominamy także najlepsze koncerty ostatnich miesięcy: Queen + Adam Lambert, UK, Steven Wilson, SBB, UFO i inne. A zatem… miłej lektury i miłego słuchania!

CD 1 – PRZEMYSŁAW RUDŹ „Hypnotized”: ponad 60 minut elektronicznych eksploracji. Pełny album wraz z okładką!

CD 2 – UNICORN „Unicorn EP”: nowa formacji wokalisty Love De Vice i pierwsze utwory z nadchodzącego pod koniec 2015 roku płyty!

STEVEN WILSON: Wywiad-rzeka – o nowej płycie, o karierze muzyki, o życiowej filozofii, kontaktach z fanami i planach na przyszłość. Z artystą rozmawiał Konrad Beniamin Puławski.

CAMEL: Andy Latimer jako człowiek niezłomny – historia Camel i jego lidera.

VAN HALEN: Pracowite początki zespołu i droga na szczyt.

ROBERT FRIPP: „Droga do dyscypliny”, czyli twórczość solowa Frippa w czasie rozpadu King Crimson w artykule Bartosza Leśniewskiego

AL DI MEOLA: Return To Forever, Guitar Trio, jazz-rockowa furia i latynoskie wyciszenie