poniedziałek, 11 września 2017

Wystartował plebiscyt na najlepszy progresywny utwór roku 1977!

Ruszyła kolejna edycja naszej wielkiej zaPROGowej zabawy - wyboru najlepszego progresywnego utworu roku 1977! Kontynuując praktykę rocznika ubiegłego, po raz kolejny wybieramy najwspanialsze progresywne utwory epoki lat 60-tych i 70-tych. 

Podczas ostatniego głosowania (zobacz szczegółowe wyniki) na pierwszym miejscu podium umiejscowiliście utwór Dance on a Volcano  Genesis, który zostawił w tyle kolejne Z których krwi krew moja SBB oraz 2112 Rush. Rywalizacja w roku 1977 zapowiada się równie (a może jeszcze bardziej!) zażarcie! Tym razem do finału trafiło aż 30 kandydatów - wszystko ze względu na Wasze dość różnorodne typy.

Analogicznie do poprzedniej edycji, głosujemy za pomocą łatwego w obsłudze formularza. Głosy można oddawać na kompozycje także spoza proponowanej listy.

PROPOZYCJE (rok 1977)*:
01. Atlantis' Agony - Eloy
02. Awaken - Yes
03. Black Noise - FM
04. Cruise Control - Dixie Dregs
05. Cygnus X-1 Book I: The Voyage - Rush
06. Debka - Sheshet
07. Disco Suicide - Brand X
08. Dogs - Pink Floyd
09. Elegant Gypsy Suite - Al Di Meola
10. Enigmatic Ocean - Jean-Luc Ponty
11. Fool's Overture - Supertramp
12. Forse le lucciole non si amano più - Locanda Delle Fate
13. Henry: Portraits From Tudor Times - Anthony Phillips
14. Hopelessly Human - Kansas
15. Huascaran I - Fermáta
16. Marquee Moon - Television
17. Nighdust - Ashra
18. Pictures - Island
19. Pigs (Three Different Ones) - Pink Floyd
20. Poseidon's Creation - Eloy
21. Przed premierą - SBB
22. Ronde - Univers Zero
23. Songs From The Wood - Jethro Tull
24. Time Heals - Peter Hammill
25. Trans-Europe Express - Kraftwerk
26.
Velvet Voyage - Klaus Schulze
27. Vysoká stolička, dlhý popol - Modrý efekt
28. Warszawa - David Bowie
29. Xanadu - Rush
30. Ze słowem biegnę do Ciebie - SBB 



Zasady plebiscytu:
1) Wybieramy pięć, naszym zdaniem najwybitniejszych, utworów, którym przyznajemy punkty od 1 do 5 (nie zaliczane są pozycje ex aequo). Utwory nie muszą pochodzić z przedstawionej wyżej listy. Przykładowo:
1. Utwór nr 1 - 5 pkt
2. Utwór nr 2 - 4 pkt
2) Listę ocenionych utworów do 30 września (sobota) przesyłamy na adres pawel.bogdan@radioaktywne.pl bądź wypełniamy formularz do głosowania.
3) Słuchamy podsumowania plebiscytu, które odbędzie się podczas specjalnej, audycji za PROGiem dnia 1 października o godzinie 21.00.

Razem ze słuchaczami audycji postaw pomnik najwybitniejszym utworom w historii muzyki progresywnej! Jeśli czujesz, że Twoja wrażliwość i wytrenowane ucho mogłyby pomóc dostawić cegiełkę do tego szczególnego plebiscytu, poświęć dosłownie kilka minut swojego czasu, dokładnie przemyśl swój wybór i po prostu zagłosuj!

Tutaj każdy głos ma znaczenie!
 
 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

1977 - Wybieramy kandydatów w plebiscycie!

Cykl audycji poświęcony dziejom rocka progresywnego w roku 1977 dobiegł końca. Oznacza to kolejną edycję naszego plebiscytu!

Plebiscyt na najlepszy progresywny utwór danego roku jest tradycją, zainicjowaną przez słuchaczy programu za PROGiem po raz pierwszy podczas serii audycji z roku 1969. Tradycyjnie etap głosowania na Waszych muzycznych faworytów poprzedza faza rekomendacji finalistów. Tak jak w latach poprzednich, tak i w tym roku czekać będę na Wasze propozycje, które przesyłać można za pomocą specjalnego formularza - KLIK. Etap rekomendacji potrwa do 10 września (niedziela). Właściwe głosowanie trwać będzie od 11 do 30 września. 

Wyniki zostaną zaprezentowane podczas specjalnej audycji 1 października.

niedziela, 25 czerwca 2017

Audycja nr 197 - rok 1977 (XX)

Playlista:
1. Zaprogowe intro
2. Abba - Take A Chance On Me (The Album, 1977)
3. Abba - Thank You For The Music (The Album, 1977)
4. Kansas - Paradox (Point of Know Return, 1977) 
5. Bee Gees - Stayin' Alive (Saturday Night Fever (The Original Movie Sound Track), 1977)
6. Bee Gees - How Deep is Your Love (Saturday Night Fever (The Original Movie Sound Track), 1977) 
7. David Shire - Manhattan Skyline (Saturday Night Fever (The Original Movie Sound Track), 1977) 
8. David Bowie - Breaking Glass (Low, 1977) 
9. Iggy Pop - Lust For Life (Lust For Life, 1977)
10. Iggy Pop - The Passenger (Lust For Life, 1977) 
11. Krzysztof Krawczyk - To szczęścia łut (Jak minął dzień, 1977)
12. Marek Grechuta - Hop szklankę piwa (Szalona Lokomotywa, 1977)
13. Anna Jantar - Zawsze gdzieś czeka ktoś (Zawsze gdzieś czeka ktoś, 1977)

14. Sex Pistols - God Save The Queen (Never Mind the Bollocks, Here's the Sex Pistols, 1977) 
15. Motörhead - White Line Fever (Motörhead, 1977) 
16. Elvis Costello - Alison (My Aim is True, 1977)
17. Eric Clapton - Cocaine (Slow Hand, 1977) 
18. Electric Light Orchestra - Mr. Blue Sky (Out of the Blue (Disc 2), 1977) 
19. The Alan Parsons Project - Don't Let It Show (I Robot, 1977)
20. Parliament - Flash Light (Funkentelechy Vs. the Placebo Syndrome, 1977)
21. Queen - We Are The Champions (News Of The World, 1977) 
22. Billy Joel - Just The Way You Are (single version) (The Stranger, 1977)
23. Bob Marley & The Wailers - Three Little Birds (Exodus, 1977) 
24. AC/DC - Whole Lotta Rosie (Let There Be Rock, 1977)  
25. Judas Priest - Sinner (Sin After Sin, 1977)
26. Supertramp - Downstream (Even In The Quietest Moments..., 1977)
27. Donna Summer - I Feel Love (I Remember Yesterday, 1977)

Saturday Night Fever (The Original Movie Sound Track)

piątek, 23 czerwca 2017

Gorączka niedzielnej nocy

Muzyka popularna roku 1977 tematem przewodnim niedzielnej audycji za PROGiem. W roli głównej soundtrack do filmu Gorączka sobotniej nocy.

Będzie to nasze ostatnie spotkanie z muzyką roku 1977. Jednocześnie ostatnie przed przerwą wakacyjną. Cykl audycji zakończymy dosyć lekkim tematem, a mianowicie tym, czego w roku 1977 słuchali po prostu zwykli ludzie. Przejrzymy więc największe przeboje, najlepiej sprzedające się albumy i najbardziej wpływowych artystów tego okresu. Dużo miejsca poświęcimy zwłaszcza soundtrackowi do filmu Gorączka sobotniej nocy, który trafił na listy sprzedaży pod koniec roku i przez kolejne pół (!) utrzymywał się na pierwszym miejscu Billboard 200 i list Wysp Brytyjskich. Zarówno film jak i muzyka ostatecznie zadecydowały o ogólnoświatowej rewolucji muzyki disco. W programie także m.in. Abba, AC/DC, Krzysztof Krawczyk, Queen i Judas Priest. Jak sami widzicie program nie będzie miał wiele wspólnego z rockiem progresywnym, lecz zaprezentuje nam społeczno-kulturowy klimat i warunki, w jakich tworzyli progresywni artyści. Poza tym spróbuję pokazać, że utwory wcale nie muszą trwać kilkunastu minut, aby przyjemnie spędzać przy nich czas ;)

Start - niedziela (25 czerwca), 21:00. Do usłyszenia!

Bee Gees, 1978

niedziela, 18 czerwca 2017

Audycja nr 196 - rok 1977 (XIX)

Playlista:
1. Zaprogowe intro
2. Omega Éjféli Koncert (Omega 7: Időrabló, 1977)
3. Izvir Izvir (Izvir, 1977)
4. Smak Stvar Ljubavi (Crna Dama, 1977) 
5. Buldožer - Helga (Zabranjeno Plakatirati, 1977)
6. Eloy - Poseidon's Creation (Ocean, 1977) 
7. Eloy - Incarnation Of The Logos (Ocean, 1977) 
8. Eloy - Atlantis' Agony at June 5th - 8498, 13 PM Gregorian Earthtime (Ocean, 1977) 
9. Schicke, Führs and Fröhling Autumn Sun In Cold Water (Sunburst, 1977)
10. Eberhard Weber T. On A White Horse (The Following Morning, 1977) 
11. The Alan Parsons Project Day After Day (The Show Must Go On) (I Robot, 1977)
12. Anthony Phillips - The Geese and the Ghost (The Geese & the Ghost, 1977)
13. Genesis - Firth of Fifth (Seconds Out, 1977)


Eloy - Ocean

środa, 14 czerwca 2017

born and lost in the ocean

Eloy z płytą Ocean bohaterem najbliższej audycji za PROGiem.

Połowa lat 70-tych zdziesiątkowała niemal wszystkie okołoprogresywne zespoły z Niemiec. Eloy był jednym z nielicznych, którym udało się przetrwać. Wszystko dlatego, że lider Frank Bornemann nie bał się ryzykować i podejmować odważnych decyzji, czego efektem był bardzo udany Dawn z roku 1976 i równie udany Ocean, wydany pod koniec roku 1977. Album poświęcony został mitologii greckiej, w tym upadku Atlantydy, a okładkę zaprojektował Polak - Wojciech Siudmak. Za PROGiem posłuchamy obszernych fragmentów tego kultowego wydawnictwa.

Audycję rozpoczniemy zaś od dopełnienia podróży po progresywnej muzyce krajów bloku wschodniego. Posłuchamy twórczości z południa Europy: Węgier i Jugosławii, w tym między innymi grup Izvir i Smak. Będzie to jednocześnie ostatnia "programowa" audycja z roku 1977. Kolejna i ostatnia z cyklu (25 czerwca) będzie miała bardziej luźny charakter.

Start - niedziela (18 czerwca), 21:00. Do usłyszenia!

Eloy, 1978

niedziela, 11 czerwca 2017

Audycja nr 195 - rok 1977 (XVIII)

Playlista:
1. Zaprogowe intro
2. Sheshet - 7/8 (Sheshet, 1977)
3. Camel - Metrognome (Rain Dances, 1977)
4. Hugh Hopper - Hopper Tunity Box / Miniluv (Hopper Tunity Box, 1977)
5. John Greaves, Peter Blegvad, Lisa Herman - Good Evening / Twenty-Two Proverbs / Seven Scenes From The Painting "Exhuming The First American Mastodon" By C.W. Peale / Kew. Rhone. / Pipeline (Kew. Rhone., 1977)
6. Steve Hillage - Light In The Sky Wall (Motivation Radio, 1977) 
7. Steve Hillage - Searching For The Spark (Motivation Radio, 1977)
8. Daevid Allen - Why Do We Treat Ourselves Like We Do (Now Is The Happiest Time Of Your Life, 1977)
9. Daevid Allen - Poet for Sale (Now Is The Happiest Time Of Your Life, 1977)
10. Plat Du Jour - 5 autoroute (Plat Du Jour, 1977)
11. Plat Du Jour - Totem (Plat Du Jour, 1977)
12. Plat Du Jour - Rock' n' speed (Plat Du Jour, 1977)
13. Potemkine - Asyle (Triton, 1977)

14. Circus - Dawn (Movin' On, 1977) 
15. Aksak Maboul - Mercredi Matin / (Mit 1) Saure Gurke (Aus 1 Urwald Gelockt) / Animaux Velpeau / Milano Per Caso (Onze Danses Pour Combattre la Migraine, 1977) 
16. Aksak Maboul - Ciobane / The Mooche / Vapona, Not Glue (Onze Danses Pour Combattre la Migraine, 1977) 
17. Univers Zero - Complainte (1313, 1977)

John Greaves, Peter Blegvard - Kew. Rhone.

środa, 7 czerwca 2017

Recenzja: Anathema - The Optimist (2017)

Od 2010 roku Anathema wydaje płyty jak na linii produkcyjnej. Tym razem mieliśmy nieco więcej oddechu, bo od ostatniego Distant Satellites minęły 3 lata. Ostatnie wydawnictwo zostawiło po sobie pewien niedosyt, a w muzyce grupy zaczęto wyczuwać pewne zmęczenie materiału. Miałem obawy, że nagranie czwartej płyty na tej samej podstawie kompozycyjnej może skończyć się fatalnie i dlatego też spodziewałem się odważnej zmiany frontu. Właśnie z tego powodu z dużym zaciekawieniem sięgnąłem po The Optimist.

To na pewno bardzo ciężkostrawna płyta. Wydawnictwa Anathemy zawsze trudno mi "podchodziły", ale z tym problem był o wiele większy. Przyczyn, po głębszej analizie, znalazłem... cóż, wiele. Po pierwsze to album niesamowicie niespójny. Prawie każda kompozycja jest z innej bajki, dlatego też przy słuchaniu The Optimist w całości trudno wprowadzić się w odpowiedni klimat. Nie pomogłoby nawet inne ustawienie utworów, które w aktualnym układzie nieco łagodzi rozjazdy. Po drugie szata graficzna i koncept wydawnictwa. Okładka w ogóle nie odpowiada jego zawartości. To dalej jest jasna muzyka, która okryta mrokiem wypada sztucznie. Nowe logo, nowy styl okładki - to też małe kłamstewko, bo na tej płycie nic rewolucyjnego nie znajdziemy. No i sam koncept. Jestem przekonany, że został doklejony do płyty "sztucznie" już przy zamykaniu procesu produkcyjnego. Niestety ani w muzyce, ani w tekstach próżno szukać bezpośrednich nawiązań do A Fine Day To Exit. Ja do muzyki podchodzę jako do pełnego dzieła i bardzo rażą mnie takie manewry. Po trzecie... sam materiał, który nie wnosi wiele do twórczości grupy. Po czwarte zaś nierówności, bo niestety są tu utwory lepsze i słabsze, choć właściwie żaden z nich nie robi takiego wrażenia, jak materiał z wcześniejszych wydawnictw.

Muzycznie nie zmieniło się zbyt wiele. Na pewno wokale są bardziej delikatne i nieco podkręcono sekcję rytmiczną, chowając perkusję, w jej miejsce dość często wplatając elektroniczne beaty. Brzmienie jest mniej bezpośrednie, większy nacisk postawiono na przestrzeń oraz uwypuklenie gitarowych riffów. W sumie... to wszystko. W recenzji Distant Satellites domagałem się od Anathemy odważnych zmian. Wskazywałem na opartą na elektronice, drugą część albumu jako przyczółek do kolejnej eskapady. Skoro jednak Distant Satellites zostało przeważnie ciepło przyjęte, to... czy warto coś zmieniać? Chyba tym tokiem poszli twórcy, gdyż zawartość The Optimist jest dość zachowawcza.

Rozpoczyna ekspresyjny, lecz nieefektowny Leaving It Behind. Kolejny utwór opaty na wokalu Lee Douglas? Zgadliście! Endless Ways, zaś zwłaszcza potężny wybuch gitar, sprawia naprawdę dobre wrażenie (prócz brzmiącej wtórnie melodii na zakończeniu). Boli mnie jednak wprowadzenie do tego utworu. Na poprzednich albumach mieliśmy do czynienia ze zwartą ciągłością, a tu kompozycja w ogóle nie pasuje do poprzednika. Szkoda, bo to psuje jej odbiór. Tytułowy The Optimist to jawna kontynuacja drugiej części We’re Here Because We’re Here oraz Weather Systems. Nic nowego, choć należy podkreślić udane złamanie przewodniego tematu w okolicach 3 minuty. Bardzo podoba mi się za to instrumentalny San Francisco, który jest jakby przedłużeniem idei Distant Satellites. Sporo elektroniki i prosto, ale skutecznie budowane napięcie. Podobnie jest w Springfield, opartym na żywym instrumentarium. Te dwa utwory to jedne z mocniejszych punktów płyty. Całkiem niezłe wrażenie robi niepozorne Ghosts (duża zasługa sekcji rytmicznej), za to Can't Let Go to kolejna powtórka z rozrywki (wpada jednak w ucho). Ciekawie robi się w dwóch następnych utworach: 9 i 10, w których mamy sporo mroku. Depresyjny klimat i zakończenie Close Your Eyes przypomniało mi na moment czasy Alternative 4, zaś w Wildfires, znowu poruszając się w atmosferze mroku, grupa po raz kolejny skutecznie buduje napięcie. Album wieńczy lekko kołysankowych Back To The Start. Na zakończenie wydawnictwa nadaje się doskonale. 

The Optimist to zbiór przeważnie niezłych i dobrych kompozycji, które tracą wiele na tym, że zgrupowane zostały na jednym dysku. To niesamowicie niespójny album, cechujący się brakiem planu i myśli przewodniej. Tak, jakby zespół nagrał 10 kompozycji i po prostu wrzucił je do jednego worka, firmując je nakreślonym na szybko konceptem. O ile na Distant Satellites mieliśmy zaznaczony rozdział dwóch części albumu, to tu jakby wszystko pomieszano bez ładu i składu. Bardzo szkoda, bo zatracono przy tym potencjał większości kompozycji. W efekcie wydawnictwa jako całości słucha się bardzo źle. No i jest sporo nierówności, wynikających głównie z wypalenia formy. Myślę, że z utworów nr 2, 3, 4, 8 zespół mógłby spokojnie zrezygnować. Swoją drogą na Weather Systems nie dostałyby się nawet pozostałe z tej płyty.

Poprzednie Distant Satellites ocenię wyżej niż recenzowane wydawnictwo. Oznacza, że The Optimist to najsłabsza płyta zespołu od wydawniczego powrotu w 2010 roku. Raczej nie będę wracał do tego albumu.

Lista utworów:
01. 32.63N 117.14W
02. Leaving It Behind
03. Endless Ways
04. The Optimist
05. San Francisco
06. Springfield
07. Ghosts
08. Can’t Let Go
09. Close Your Eyes
10. Wildfires
11. Back To The Start

niedziela, 4 czerwca 2017

Audycja nr 194 - rok 1977 (XVII)

Playlista:
1. Zaprogowe intro
2. Kraftwerk - Franz Schubert / Endlos Endlos (Trans Europa Express, 1977)
3. David Bowie - Speed Of Life (Low, 1977)
4. David Bowie - Sound And Vision (Low, 1977)
5. David Bowie - Warszawa (Low, 1977)
6. David Bowie - Weeping Wall (Low, 1977) 
7. David Bowie - "Heroes" ("Heroes", 1977)
8. David Bowie - Sense of Doubt / Moss Garden / Neuköln (Heavy Weather, 1977)
9. Brian Eno - Backwater (Before and After Science, 1977)
10. Brian Eno - Julie With... / By This River (Before and After Science, 1977)
11. Wire - Three Girl Rhumba / Ex Lion Tamer / Lowdown (Pink Flag, 1977)
12. Talking Heads - New Feeling (Talking Heads: 77, 1977)
13. Talking Heads - Psycho Killer (Talking Heads: 77, 1977)
14. Television - Marquee Moon (Marquee Moon, 1977)

15. Television - Venus (Marquee Moon, 1977) 
16. Hawkwind - The Forge Of Vulcan / Hassan I Sahba (Quark, Strangeness And Charm, 1977) 
17. Suicide - Rocket USA / Cheree (Suicide, 1977) 
18. Vangelis - Spiral (Spiral, 1977)
David Bowie - "Heroes"