niedziela, 20 stycznia 2013

Poznaj wyniki plebiscytu! Posłuchaj specjalnej audycji!

Jesteście gotowi na prawdziwą muzyczną ucztę?

Już dziś od godziny 21.00 podczas audycji za PROGiem zostaną zaprezentowane wyniki plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1971. Podczas specjalnej, trzygodzinnej audycji muzycznej zostanie zaprezentowane, wybrane rzecz jasna przez Was, absolutne TOP 10 najznamienitszych utworów muzycznych z tego rocznika.

Kto okaże się tegorocznym zwycięzcą? Czy laur znów przypadnie Pink Floyd? Może zaskoczy nas Emerson, Lake & Palmer i legendarny Tarkus? Jak poradził sobie kultowy Genesis?

Odpowiedź na te i inne pytania usłyszycie słuchając szczególnej audycji za PROGiem, która będzie swojego rodzaju podsumowaniem naszej analizy roku 1971 w muzyce. Już w przyszłym tygodniu wyruszamy bowiem na podbój muzycznych wydawnictw roku 1972.


Atom Heart Mother - najlepszy progresywny utwór roku 1970

czwartek, 17 stycznia 2013

Ostatni dzień głosowania!

Po raz kolejny przypominam o oddawaniu głosów w naszym cyklicznym plebiscycie, który tym razem dotyczy roku 1971. Ostateczny termin nadsyłania zgłoszeń to sobota (do północy).

Pamiętajcie, że w puli nagród dla głosujących znalazły się poniższe albumy:
Agents of Mercy (SWE) - The Black Forest
Subisgnal (GER) - Touchstones (promo)
Retrospective - Lost in Perception
Wnętrza - Projektowanie

Wyniki plebiscytu (progresywne TOP 10 roku 1971) zostaną zaprezentowane podczas audycji za PROGiem, która odbędzie się dnia następnego, w niedzielę 20 stycznia. Podczas specjalnej, bo trwającej aż trzy godziny audycji (21.00-24.00) poznamy zwycięzców plebiscytu oraz nazwiska osób, do których trafią konkursowe albumy. Będzie to też audycja zamykająca naszą analizę roku 1971 w muzyce. Już 27 stycznia odbędzie się bowiem pierwsza audycja, która tematycznie nawiązywać będzie do roku 1972.
 

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Audycja nr 63 - rok 1971 (XX)

Zgodnie z zapowiedziami audycja nr 63 przebiegła bez mojego czynnego udziału Przygotowałem dla Was specjalnie ułożoną progresywną playlistę, która tematycznie nawiązuje do trwającego plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1971, którego wyniki ogłosimy już w najbliższą niedzielę. Z tego miejsca przypominam o najbliższej, szczególnej audycji, podczas której usłyszymy najlepsze progresywne utwory z rocznika, zamykając jednocześnie analizę roku 1971 za PROGiem.

Nie zapomnijcie! Wyniki plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1971 już w tę niedzielę, 20 stycznia. Nie przegapcie!

Playlista: (Pobierz i posluchaj playlisty)
1. Zaprogowe intro
2. Van Der Graaf Generator - Lemmings (Pawn Hearts, 1971)
3. Spring - Golden Fleece (Spring, 1971)
4. Gentle Giant - The House, The Street, The Room (Acquiring The Taste, 1971)
5. Barclay James Harvest - She Said (Once Again, 1971)
6. Genesis - The Return of the Giant Hogweed (Nursery Cryme, 1971)
7. Jan Dukes de Grey - Sun Symphonica (Mice And Rats In The Loft, 1971)
8. Le Orme - Cemento Armato (Collage, 1971)
9.  Yes - Yours Is No Disgrace (The Yes Album, 1971)
10. Supersister - A Girl Named You (To The Highest Bidder, 1971)
11. Jethro Tull - Mother Goose (Aqualung, 1971)
12. Mainhorse - Pale Sky (Mainhorse, 1971)
13. Mahavishnu Orchestra - The Noonward Race (The Inner Mounting Flame, 1971)
14. Comus - Drip Drip (First Utterance, 1971)
15. Zaprogowe outro

czwartek, 10 stycznia 2013

Wystartował plebiscyt na NAJLEPSZY PROGRESYWNY UTWÓR ROKU 1971!


Ruszyła kolejna edycja naszej wielkiej zaPROGowej zabawy (choć nie tylko zabawy) - wyboru najlepszego progresywnego utworku roku 1971! Kontynuując praktykę rocznika ubiegłego, po raz kolejny wybieramy najwspanialsze progresywne utwory epoki lat 60-tych i 70-tych. Podczas ostatniego głosowania (zobacz szczegółowe wyniki), dotyczącego roku 1970, na podium umiejscowiliście utwór Atom Heart Mother od Pink Floyd oraz kompozycje Lizard i In The Wake of Poseidon z repertuaru King Crimson. Rywalizacja tycząca się roku 1971 zapowiada się jeszcze bardziej pasjonująco niż w poprzednim notowaniu, a to kto zostanie najwybitniejszym muzycznym reprezentantem roku 1971 zależy tylko od Was! 
Każda osoba, która odda swój głos w plebiscycie, zyskuje szansę na wygranie atrakcyjnych nagród płytowych, w tym najnowszy krążek szwedzkiego Agents of Mercy!

Lista nominowanych (rok 1971)*: 

1. A Plague of Lighthouse Keepers - VAN DER GRAAF GENERATOR
2. Amboss - ASH RA TEMPEL
3. Człowiek jam niewdzięczny - CZESŁAW NIEMEN
4. Drip Drip - COMUS
5. Echoes - PINK FLOYD
6. Halleluhwah - CAN
8. Islands - KING CRIMSON
9. Komunikation - GILA
10. Man-Erg - VAN DER GRAAF GENERATOR
11. Meeting of the Spirits - MAHAVISHNU ORCHESTRA
12. Nine Feet Underground - CARAVAN
13. One of These Days - PINK FLOYD
14. Rïah Sahïltaahk - MAGMA
15. Roundabout - YES
16. Song of the Marching Children - EARTH AND FIRE
17. Song to Comus - COMUS
18. Tarkus - EMERSON, LAKE & PALMER
19. Television Program - OUT OF FOCUS
20. The Fountain of Salmacis - GENESIS
22. The Musical Box - GENESIS
23. Wreck - GENTLE GIANT
24. Vuh - POPOL VUH

Zasady plebiscytu:

1. Z podanej listy wybieramy pięć, naszym zdaniem najwybitniejszych, utworów, którym przyznajemy punkty od 1 do 5 (nie zaliczane są pozycje ex aequo).
2. Listę ocenionych utworów do 19 stycznia wysyłamy na adres pawel.bogdan@radioaktywne.pl .
3. Czekamy na podsumowanie głosowania, które odbędzie się podczas specjalnej, trzygodzinnej audycji za PROGiem dnia 20 stycznia o godzinie 21.00 [audycja jednocześnie będzie wieńczyła analizę roku 1971 w muzyce]
4. Słuchamy szczególnej audycji i czekamy na wylosowanie naszego nazwiska i wygranie atrakcyjnej nagrody plytowe!

Dodajmy, że w puli upominków dla głosujących znalazły się poniższe albumy:
Agents of Mercy (SWE) - The Black Forest
Subisgnal (GER) - Touchstones (promo)
Retrospective - Lost in Perception
Wnętrza - Projektowanie

Razem ze słuchaczami audycji postaw pomnik najwybitniejszym utworom w historii muzyki progresywnej! Jeśli czujesz, że Twoja wrażliwość i wytrenowane ucho mogłyby pomóc dostawić cegiełkę do tego szczególnego plebiscytu, poświęć dosłownie kilka minut swojego czasu, dokładnie przemyśl swój wybór, zagłosuj i przy okazji wygraj atrakcyjne nagrody!
Tutaj każdy głos jest na wagę złota!

Wybierz najlepszy progresywny utwór roku 1971!


*utwory zostały wyselekcjonowane przez słuchaczy w ramach głosowania (faza rekomendacji)

środa, 9 stycznia 2013

Historia Klanu według Andrzeja Poniatowskiego

W 2008 roku nakładem Metal Mind Production ukazała się reedycja, oryginalnie wydanej w 1971 roku, słynnej płyty grupy Klan, Mrowisko. Przy okazji tego wydania w książeczce opublikowany został tekst poświęcony formacji autorstwa Wiesława Królikowskiego. W nawiązaniu do tego tekstu do redakcji serwisu artrock.pl dotarła wiadomość mailowa od Andrzeja Poniatowskiego, mieszkającego od 30 lat w Szwecji byłego perkusisty Klanu, do której muzyk załączył kopię swojego listu skierowanego do autora wspomnianej publikacji. Poniatowski – nie zgadzając się ze wszystkimi zawartymi w niej słowami – postanowił nadać swojemu listowi otwartą formę. 

Szanowny Panie,

Z dużą przyjemnością przeczytałem Pańską wersję historii Klanu (i Mrowiska) zamieszczoną w booklecie dopiero co wydanego przez Metal Mind/Polskie Nagrania albumu. Jest to dotąd, chyba najlepszy opis Genezy i Upadku zespolu; szczególnie trafne są Pańskie analizy/porównania muzyczne – właściwie, nic dodać, nic ująć! Tekst zawiera też, niestety, wiele drobnych nieścisłości i parę dość ważnych błędnych "faktów" - o czym poniżej. Szkoda też, że większość tekstu poświęcona jest osobie Marka A (i jego gloryfikacji) - pewno wynikająca z tego, że tylko z nim miał Pan kontakt i wszystkie informacje są z jego "ręki" (i tak jak On to pamięta, po latach, niekoniecznie nagięte z premedytacją).

Tak zwana rzeczywistość wyglądała trochę inaczej, co może w każdej chwili potwierdzić "reszta" zespołu. Niczego nie odbierając wielkiemu talentowi Marka A, nie wolno pominąć faktu, że ani Klan, ani jego muzyka nigdy by nie powstały (w tej formie) BEZ udziału pozostalych 4 członków ("wkład" muzyczny i tekstowy Marka Skolarskiego jest owszem nadmieniony, ale jakoś tak "przymało"!). Czytając Pański tekst odnosi się wrażenie, że właściwie wszystko, co Klan zrobił jest zasługą Marka A - wprawdzie wspomina się, że owszem, pozostali członkowie mieli jakiś tam udział ale, w sumie, to Marek A jest Kompozytorem i Głównym Kreatorem! Rozwinę to trochę później, najpierw trochę "prawdziwej historii":

Jak zgodnie z prawdą Pan wspomina, Marek i ja graliśmy w dość znanym warszawskim zespole "studenckim" Pesymiści (ciekawostka: niewiele osób wie, że naszym wokalistą był przez pewien czas niejaki Andrzej Rosiewicz - trudno uwierzyć, ha ha - nawet odbyliśmy razem tourne po Czechosłowacji, gdzie nas w większości miejsc wygwizdali...). Od razu przypadliśmy sobie do gustu i po jakimś czasie postanowiliśmy założyć własny zespół - w Pesymistach zrobiło się za ciasno. Marek, z tamtych czasów, to nie dzisiejszy elokwentny i "dojrzały" artysta/performer - tylko skromny, cichy i "kompromisowy" człowiek. Ja, natomiast, byłem zupełnym przeciwieństwem: energiczny, wygadany i z "drivem" (może dzięki instrumentowi, ha ha) - w sumie, idealna konfiguracja. Marek, SAM nigdy by niczego nie założył; jego "kompozycje" nagrane były parę razy (jak wspomina się w booklecie) przez Pesymistów. Pomińmy to milczeniem....

W tamtych czasach odejście z Pesymistów (popularnych i zarabiających trochę) nie było łatwą decyzją. Zaczęliśmy szukać odpowiadających nam muzyków (o "stylu" nie było nawet mowy, sami nie wiedzieliśmy CO będziemy grali - ale zespół MIAŁ być...). Na tapecie był nawet, zupełnie prawie wtedy nieznany, Józek Skrzek (taki niby Cream mieliśmy zrobić, ha ha) - nici wyszły (na szczęście), bo "chemia" nam zupełnie nie pasowała! W końcu udało nam się znaleźć dwóch fantastycznych instrumentalistów (trudno ich było namówić, oj trudno): Maćka Gluszkiewicza na klawiszach i Romana Pawelskiego na basie. Już po paru taktach, na pierwszej próbie, stwierdziliśmy wszyscy, że TO jest TO - fantastyczny przypadek/zbieg okoliczności. W ciągu paru godzin powstał "Z brzytwą na poziomki" (Bogiem a prawdą, to tekst "strugaliśmy" z Markiem razem, na wspólnych wakacjach - ale niech mu tam...) - po prostu Marek zaprezentował projekt "riffu" zwrotki i refrenu, a pozostała 3 "ubrała" to w "muzyczną szatę".

I TU jest cały pies pogrzebany - Wspólna Kreacja, tzw. "kompozycji" Marka. "Genialność" Marka polegała na tym, że wypluwał z siebie całą masę niedokończonych "pomysłów muzycznych" (melodyjek, riffow) - ale NIE były to nigdy gotowe utwory/kompozycje. Nie "pokazywał" on NIKOMU co i jak ma grać - wszystkie "kompozycje" Marka, wykonywane i nagrane przez oryginalnych członków Klanu to Kompozycje Zbiorowe - w żadnym innym "składzie", ani tzw. Hity, ani Mrowisko, nigdy by nie powstały (forma i brzmienie). Zabierz jedno ogniwo to reszta się rozsypie - co zresztą slychać w późniejszych produkcjach Marka: na pewno ciekawa muzyka ale nie mająca NIC wspólnego ze "stylem" Klanu (to zresztą Marka duży bląd - firmowanie tych produkcji pod nazwą Klan, powinien się prezentowac jako Marek A!).

Wbrew temu co "pamięta" Marek, nazwę zespołu wymyśliłem ja - paliłem w tym czasie fajkę i używałem tytoniu Klan. Nawet obawialiśmy się, że nazwa zastrzeżona; później napisałem do fabryki z zapytaniem o sponsoring - nie byli zainteresowani. Pod wpływem Vanilla Fudge były też wersje: Waniliowy, Cytrynowy (jak Pan wspomina w booklecie), w końcu został sam KLAN, i dobrze:). Mieliśmy ogromne kłopoty sprzętowe (głównie wzmacniacze): jako jedyny posiadający "language" (studiowałem w tym czasie angielski na UW) wpadłem na pomysł napisania "listu z prośbą" do znanej amerykańskiej firmy głośnikowej - Jensen - i, o dziwo, ówczesny manager, Richard Stefani, zainteresował się naszym losem i przysłał 4 wspaniałe głośniki, które to stały się naszą "podstawą" sprzętową (resztę "dostrugaliśmy" lokalnie; organy "Weltmeister/Regent", z przystawką chorusową imitującą Hammonda - zresztą w miarę dobrze, jak słychać na płycie - kupiliśmy na raty, z pomocą mojego własnego teścia!). Z Richardem, starym już panem, mam kontakt do dzisiaj!

 Plyta Vanilla Fudge wpadła mi w ręce na jakiejś prywatce we wrześniu 1968 - nasze plany zespołowe wtedy właśnie się formowały. Reszta to historia - zupełnie zwariowaliśmy na punkcie Vanilii, płyta otwarła nam i uszy i oczy, pokazała kierunek i uformowała "styl". O tym wszystkim zresztą bardzo ładnie Pan pisze w booklecie; ważności Vanilla Fudge, jako źródła inspiracji, nie da sie przecenić! Po prostu, bez niej nie byłoby Mrowiska, a może i Klanu też nie... nie wiem!

 Jeszcze krótko o rozpadzie. Wszyscy byliśmy biedni jak myszy... i oczywiście każdy z nas marzył o kupieniu sprzętu i zarabianiu trochę pieniędzy. Na trasy nie jeździliśmy z dwóch prostych powodów: brak sprzętu (przy pożyczaniu bilans wyszedł by na zero!) i tzw. weryfikacji (to takie "prawo jazdy" dla zawodowych muzyków - wymagane przez ówczesne "władze"). Sukcesy "Mrowiska" na trasie oraz na paru pokazach dla tzw. impresariów zagranicznych - narobiły nam olbrzymich nadziei (m.in. "pewna" trasa po Włoszech, Francji). Ktoś nam podstawił nogę i nic z tego nie wyszło. Wobec tego ja i Maciek postanowiliśmy wyjechać do knajpy (.."a żyć trzeba"...) i odeszliśmy z zespołu na wiosnę 71. Późnym latem okazało się, że pojawił się jeszcze jeden "poważny impresario" i że teraz to już na pewno.... Wobec czego zespół się zreunifikował (bo zastępcy oczywiście nie byli w stanie "tego samego" zagrać - nie technicznie, ale "feelingowo") i jeszcze jeden spektakl zagraliśmy (w Sopocie gdzieś), chyba najlepszy dotychczas, pożyczony za duże pieniądze profesjonalny sprzęt, prawdziwy Hammond, itd... Znów nici!

I to wszystko, rozczarowanie było za dużym ciosem, zespół został znokautowany! My: ja, Maciek i Roman wyjechaliśmy do "knajpy" (Skandynawia, Karaiby) nie było innego wyjścia; Marek też pewno by chciał ale nikt by go nie wziął - Marek grał dobrze tylko "swoje"... całe szczęście, że trafiła mu się żona Bożena, bez niej zginął by marnie:). Marek-Dzisiaj, a Marek-Wtedy to dwie różne osoby - czyli te lata mu dobrze zrobiły, ha ha.

Może te parę nowych/sprostowanych informacji się Panu do czegoś przyda; ja poczułem tylko, że muszę Pański tekst jakoś skomentować - "ku pokrzepieniu serc"... Jeszcze raz podkreślam, że napisał Pan chyba jak najlepiej można - NIE siedząc w środku tego wszystkiego. Duże osiągnięcie!

 Pozdrawiam
Andrzej Poniatowski

niedziela, 6 stycznia 2013

Audycja nr 62 - rok 1971 (XIX)

Była to jedna z nielicznych audycji za PROGiem bez wyraźnego motywu przewodniego. Wykorzystując czas oczekiwania na podsumowanie plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1971 (wyniki zostaną przedstawione podczas specjalnej audycji 20 stycznia) poświęciliśmy nasze regulaminowe dwie godziny na przyjrzenie się progresywnej scenie słowiańskiej, na którą ostatnio zabrakło czasu oraz przypomnienie zasad i regulaminu głosowania w plebiscycie. Z zaprezentowanych podczas audycji zespołów szczególną uwagę należy zwrócić na czechosłowacki (słowacki) Collegium Musicum z wyśmienitym albumem z roku 1971.

Zgodnie z zapowiedziami podczas najbliższej audycji (niedziela, 13 stycznia) nie będę obecny w studio. W ramach rekompensaty przygotowałem dla Was specjalną progresywną playlistę, nawiązującą do finalistów plebiscytu. Mimo mojej nieobecności nie zapomnijcie więc o włączeniu audycji! 

Playlista: (Pobierz i posluchaj audycji)
1. Zaprogowe intro
2. Yes - America (Fragile, 1971)
3. Comus - The Prisoner (First Utterance, 1971)
4. Out of Focus - Television Program (Out of Focus, 1971)
5. Czesław Niemen - Italiam, italiam (Człowiek jam niewdzięczny, 1971)
6. Michal Prokop & Framus 5 - Tys kámen (Město ER, 1971)
7. Collegium Musicum - Piesne z kolovrátku (Collegium Musicum, 1971)
8. Gattch - Na Na Na (Na Na Na / Kontrapunktická etuda, 1971)
9. Drago Mlinarec - Pop pjevac (A ti se ne daj, 1971)
10. Locomotiv GT - A tengelykezu felember (Locomotiv GT, 1971)
11. Parzival - One Day (Legend, 1971)
12. Can - Halleluwah (Tago Mago, 1971)
13. Zaprogowe outro

ikona słowackiej muzyki rockowej

Audycja okołoplebiscytowa

W naszym audycyjnym grafiku nic się nie zmieniło. Materiałem ostatniej audycji, poświęconej muzyce polskiej, tematycznie zakończyliśmy analizę rocznika 1971. Nie możemy jednak zamknąć i ostatecznie podsumować przygody z tym okresem bez zwieńczenia go ogłoszeniem wyników plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1971. W związku z tym, że plebiscyt jeszcze trwa, przygotowałem dla Was niestandardową, przynajmniej jak na zaPROGowe standardy, propozycję muzyczną.

W dniu dzisiejszym skupimy się na zespołach, których za PROGiem jeszcze nie było i które z różnych względów nie zmieściły się do naszego programu (w tym mocna reprezentacja z Czechosłowacji) oraz na kompozycjach, które dostały się do finału naszego plebiscytu, a podczas audycji nie zostały dotąd zagrane. Zapowiada się więc dosyć różnorodna audycja, choć o jej poziom merytoryczny z pewnością nie musicie się martwić.

Słyszymy się jak zwykle od godziny 21.00

Modrý Efekt, 1971