Związki kina i świata muzyki to jednak nie tylko ścieżki dźwiękowe. Ile
to razy muzycy rockowi na swych albumach dawali przykłady fascynacji
„dziesiątą muzą”? Babe Ruth na debiucie z 1972 roku wpletli w piosenkę
The Mexican fragment kompozycji Ennio Morricone do filmu Za garść
dolarów więcej. Titus Groan, ukrył w swojej twórczości motyw przewodni z
serialu Mission: Impossible. Brian May, do spółki m.in. z Eddiem Van
Halenem, nagrał swoisty tribute dla japońskiego serialu sci-fi dla
dzieci. Jak tu nie wspomnieć o Slashu, grającym na koncertach Guns N’
Roses solo gitarowe oparte na muzyce z Ojca chrzestnego? Jak też nie
wspomnieć o Janie Hammerze z Mahavishnu Orchestra, który stworzył
Crockett Theme, znany Policjantów z Miami? Przykłady można mnożyć. Do
tego dochodzi tekstowe przenikanie się światów muzycznych i filmowych
(każdy fan kina grozy słyszał zapewne – a przynajmniej powinien –
nagranie zespołu Bauhaus zatytułowane Bela Lugosi’s Dead). Odrębną
kategorią będą komentarze i opinie o muzyce rockowej wygłaszane przez
bohaterów filmowych. A te bywają komiczne (vide tekst z filmu Głupi i
głupszy o Beatlesach), bywa też, że rzucają światło na bardziej
skomplikowane zagadnienia (np. rozmowa o Creedence Clearwater Revival w
Szklanej pułapce 4.0 a problem konfliktu pokoleń). Kino fabularne nie ma
oczywiście wyłączności na stosowanie muzyki rockowej, którą bez
problemu odnajdziemy też w… kreskówkach. Heavy Metal animowany film z
1981 roku będzie tu najlepszym przykładem. Dzieło to zostało zresztą
genialnie sparodiowane w swoim czasie przez twórców serialu South Park.
Nie wolno jednak zapomnieć o słynnych przygodach Wilka i Zająca, czyli
radzieckiej kreskówce Nu, pogodi! Tam w ramach ścieżki dźwiękowej
usłyszymy m.in. fragmenty kompozycji Popcorn Gershona Kingsleya (mającej
swe miejsce w historii Mooga, zarysowanej w niniejszym numerze
Biuletynu) i Spinning Wheel Blood, Sweat & Tears (którzy, swoją
drogą, popełnili w 1971 roku soundtrack do komedii romantycznej z B.
Streisand w roli głównej). Materiału, jak widzicie, starczyłoby na
doktorat…Temat numeru to jednak nie wszystko, co przygotowaliśmy dla Was w nowym Biuletynie. W środku czeka gratka dla fanów ELP, coś dla tych, którzy chcieliby zapoznać się bliżej z Frankiem Zappą, sporo tekstów niejako zapowiadających zbliżający się dużymi krokami festiwal w Gniewkowie i cała masa innych atrakcji.
Przyjemności płynącej z lektury życzy
Redakcja Biuletynu podProgowego
Redakcja Biuletynu podProgowego


