poniedziałek, 22 września 2014

Za PROGiem w roku 1974

Już w najbliższą niedzielę, 5 października o godzinie 21:00, odbędzie się pierwsza audycja za PROGiem, inaugurująca muzyczną podróż po roku 1974 w muzyce progresywnej!

Na słuchaczy czeka sześć miesięcy prawdziwych muzycznych emocji. Od początku października do końca marca za PROGiem analizowany będzie kolejny wyśmienity muzyczny rocznik. Rok 1974 przyniósł bowiem wiele fantastycznych albumów, które zdefiniowały rock progresywny. 

W roku 1974 światło dzienne ujrzały tak monumentalne wydawnictwa jak Relayer Yes, Baranek Genesis czy Red King Crimson. Rok 1974 to także okres, w którym można upatrywać powolnego kryzysu gatunku. Zespoły tzw. pierwszej fali nieco zwolniły (przerwy fonograficzne ELP i Yes, rozwiązanie King Crimson, problemy personalne Genesis), ustępując miejsca formacjom tzw. drugiej fali. Lata 1973-1975 to bowiem złoty okres dla Camel oraz Renaissance, które wydały w tym czasie swoje kultowe pozycje. Rok 1974 to również rewolucja na scenie niemieckiej, gdzie psychodeliczny krautrock niemal całkowicie stracił na znaczeniu, ustępując miejsce muzyce elektronicznej z Tangerine Dream i pionierskim albumem Phaedra. W stan delikatnego impasu muzyka progresywna weszła we Włoszech, gdzie ukazało się mniej wybitnych płyt niż w roku 1972 lub 1973, ale gdzie honor RPI znowu obronił PFM oraz Quella Vecchia Locanda i Biglietto Per L'Inferno. Ciekawe przemiany przechodził rynek muzyczny w USA. Pojawienie się przebojowego Kansas oraz grupy Utopia Todda Rundgrena można uznawać za małą rewolucję na scenie amerykańskiej, będącej do tej pory niemal całkowicie pod wpływem jazzu. Dodatkowo warto podkreślić wydanie w roku 1974 debiutanckiego albumu SBB (albumu koncertowego) oraz, być może najlepszego, wydawnictwa Jazz Q. W bloku wschodnim muzycznie działo się coraz lepiej.

To tylko część wydarzeń, które miały miejsce w roku 1974. Za PROGiem przybliżone zostaną właśnie te dzieje muzyki. W ramach cotygodniowych audycji słuchacze zapoznają się z muzycznym dziedzictwem rocka progresywnego, zatapiając się w muzyce największych pionierów gatunku oraz tych, o których historia niesłusznie zapomniała. Pierwsza audycja już 5 października!

Harmonogram audycji na rok 1974*:
5 października - Triumvirat i Illusions On A Double Dimple, Rick Wakeman, ELP
12 października - Peter Hammill i 'Silent Corner', King Crimson i Starless and Bible Black
19 października - Tangerine Dream i Phaedra, Hawkwind i Hall of the Mountain Grill, Nektar
26 października - Camel i Mirage, Mike Oldfield
2 listopada - Focus i Hamburger Concerto, Refugee i Refugee
9 listopada - Kansas i Kansas, Pavlov's Dog, Utopia
16 listopada - PFM i L'isola di Niente, Le Orme, Biglietto Per L'Inferno, Alusa Fallax 
23 listopada - Magma i Ẁurdah Ïtah & Köhntarkösz, Frank Zappa i Apostrophe (')
30 listopada - Renaissance i Turn Of The Cards, Strawbs i Hero And Heroine
7 grudnia - Robert Wyatt i Rock Bottom, Gong i You, Caravan, Egg
14 grudnia - Gentle Giant i The Power And The Glory, Peter Hammill i In Camera
21 grudnia -  playlista
28 grudnia - playlista
4 stycznia  - SBB i album debiutancki, Blue Effect, Jazz Q, Omega, Czesław Niemen
11 stycznia - Return to Forever, Mahavishnu Orchestra, Weather Report, Santana
18 stycznia - Supertramp i Crime of the Century, Jethro Tull, Lucifer's Friend, Rush, UFO
25 styczniaFaust, The Cosmic Jokers, Can, Popol Vuh, Yatha Sidhra
1 lutego -  King Crimson i Red
8 lutego - Quella Vecchia Locanda i Il Tempo Della Gioia, PFM, Arti E Mestieri, Area
15 lutego - Genesis i The Lamb Lies Down on Broadway
22 lutegoYes i Relayer
1 marca - Gryphon i Red Queen to Gryphon Thre 
8 marcaQueen i Queen II, Lynyrd Skynyrd, Eric Clapton
15 marca - Wyniki plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1974


Za PROGiem wspierają:
Radio Aktywne - http://radioaktywne.pl/
ArtRock.pl - http://artrock.pl/
ProgRock.org.pl - http://progrock.org.pl/
PostrockPL - https://www.facebook.com/PostrockPL
Rock Axxess - http://www.rockaxxess.com/
I'm stuck between - http://imstuckbetween.blogspot.com/
Laboratorium Muzycznych Fuzji - http://www.laboratoriummuzycznychfuzji.com/
Psychosonda - http://www.psychosonda.pl/
Progresywny Rzecznik Ludu - https://www.facebook.com/ProgresywnyRzecznikLudu
Polska Scena Vintage - https://www.facebook.com/scenavintage
InvisibleMan, Polskie Centrum Marillion - http://www.invisibleman.pl/
Muzyczne Przestrzenie - http://www.muzyczne-przestrzenie.pl/
Independent.pl - http://independent.pl/
Rockoko.pl - http://www.rockoko.pl/
Destiny Is Dead - http://destinyisdead.blogspot.com/
Muzykoterapia - https://www.facebook.com/pages/Muzykoterapia/


*Harmonogram może ulec zmianom.

środa, 17 września 2014

OldBreakout – reaktywacja zespołu

W piątek 26 września w Klubie Progresja pierwszy koncert zagra reaktywowana formacja Breakout. Józef Hajdasz, Krzysztof Dłutowski, Winicjusz Chróst, Zbigniew Wypych, Wojciech Morawski i Kazimierz Pabiasz wystąpią jako OldBreakout, prezentując niezapomniany materiał pionierów polskiego rocka i bluesa.
 
Na początku 1968 roku Franciszek Walicki zaproponował Tadeuszowi Nalepie nową nazwę dla zespołu do tej pory nazywanego Blackout. Pierwszy skład zespołu Breakout to: Tadeusz Nalepa, Mira Kubasińska, Krzysztof Dłutowski, Janusz Zieliński i Józef Hajdasz. 
 
W tym składzie zespół zagrał swój pierwszy koncert 21 lutego 1968 roku w klubie “Stodoła” w Warszawie a oficjalny debiut nastąpił na I edycji festiwalu muzycznego “Musicorama” w Warszawie 27 lutego 1968 roku. Następnie grupa wystąpiła w Telewizyjnej Giełdzie Piosenki, gdzie zaprezentowała m.in. swój pierwszy przebój pt. “Gdybyś kochał, hej”. Od tego momentu zespół jest nazywany prekursorem blues-rocka, opartego na najlepszych wzorcach zachodnich. W 1969 r ukazuje się płyta pt. “Na drugim brzegi tęczy” a do roku 1980 zespół nagrał łącznie 10 albumów, z których najsłynniejszym stał się “Blues”. 
 
To grupa Breakout przełamała stereotyp ówczesnej stylistyki muzyki gitarowej i była pomostem pomiędzy “big-bitem” i rock&rollem lat sześćdziesiątym a późniejszą muzyką rockową i blues-rockową. To grupa Breakout zaczęła flirtować z jazzem zapraszając do nagrań płytowych Włodzimierza Nahornego. 
 
Przez zespół przewinęło się wielu znakomitych muzyków, z Dariuszem Kozakiewiczem i Józefem Skrzekiem na czele . Zespół oficjalnie istniał do 1982 r, kiedy to Tadeusz Nalepa rozpoczął karierę solową.

Różne bywają spotkania po latach. Wspomnień nieraz za dużo, słów za mało. Ale bywa i tak, że słowa, których aż nadto, trzeba jeszcze ubrać w muzykę. Tamtą sprzed lat czy tę zupełnie nową.
 
I to właśnie przydarzyło się grupie starych muzycznych przyjaciół. 28 września 2013 roku z inicjatywy Kazimierza Pabiasza, w Józefowie pod Warszawą, w ramach dorocznego festiwalu “Lep na bluesa” odbył się koncert z udziałem dawnych członków grupy Breakout. Na scenie pojawili się Józef Hajdasz, Krzysztof Dłutowski, Winicjusz Chróst, Zbigniew Wypych, Wojciech Morawski i Kazimierz Pabiasz. Entuzjastycznie przyjęty, naszpikowany wzruszeniami muzyków i publiczności występ stał się naturalnym impulsem do wznowienia działalności muzycznej.

Progresja Music Zone
data: 26/09/2014
godzina: 18:30 - 23:30
Cena biletu - 45zł

wtorek, 16 września 2014

Leafless Tree zagra na Muzycznych Przestrzeniach

Muzyczne Przestrzenie wracają po wakacjach! Organizatorzy zapewniają, że z jeszcze większą werwą, jeszcze większym zapałem, ambicją i pozytywnym nastawieniem przystępują do kolejnych edycji i chcą Was zaprosić na pierwszy powakacyjny koncert. Już 19 września w Lesznie zagra Leafless Tree!

Leafless Tree to zespół pochodzący z Łodzi, który w obecnym składzie działa od 2006 roku. Swój styl określa jako wypadkową dźwiękowych zainteresowań każdego z członków zespołu. Muzycznie formacja porusza się w obszarach szeroko pojętej rockowej progresji oraz wszelakich dźwiękowych eksperymentów. Muzycy przyznają, że starają się aby ich warsztat instrumentalny i umiejętności sceniczne podlegały ciągłemu rozwojowi. Zaznaczają jednak, że uważają miłość do muzyki oraz pasję z jaką ją tworzą za najważniejsze aspekty swojej twórczości.

Obecnie zespół posiada na swoim koncie debiutancki album (EP) - „The First Leaf” wydany nakładem L.T. GreenHouse Records. Aktualnie formacja pracuje nad swoim pierwszym długogrającym wydawnictwem, który jest już w dużej części gotowy lecz data premiery nadal nie jest znana.

Próbka muzyki Leafless Tree: https://www.youtube.com/watch?v=ye3bCDSNMhY 

Koncert rozpocznie się o godzinie 20:00 w Fabryce Dźwięków (róg ulic Tylna i Boczna) w Lesznie. Wstęp to tylko 10 zł. 

Muzyczne Przestrzenie to cykl koncertów i wydarzeń muzycznych, których pomysłodawcami są miłośnicy i propagatorzy ciekawej, oryginalnej i wartej poznania muzyki. Polub nas na Facebooku: www.facebook.com/MuzycznePrzestrzenie i odwiedź naszą stronę: www.muzyczne-przestrzenie.pl

piątek, 12 września 2014

Trzecia edycja Kalisz Ambient Festiwal

Kalisz Ambient Festiwal to pierwsza tego typu impreza w Kaliszu, mająca na celu promocję szeroko pojętej sceny elektro-ambient. Festiwal jest doskonałą okazją dla projektów muzycznych z południowej Wielkopolski do zaprezentowania się u boku znanych twórców sceny ambient i elektro z kraju i zagranicy.
 
Na tegorocznej edycji festiwalu wystąpią: 
 - legenda polskiej sceny alternatywnej Karpaty Magiczne;
- projekt Tańce Snu, w skład którego wchodzą: ceniona na scenie międzynarodowej wokalistka, pianistka i kompozytorka muzyki awangardowej India Czajkowska i Sebastian Madejski, na co dzień lider warszawskiego zespołu Beltaine Improved, multiinstrumentalista i człowiek o niespotykanej skali głosu;
 - czołowy projekt sceny industrial-ambient Synapsis;
- [haven] - elektroniczny projekt z Poznania, który wydał genialną płytę „Plastik” (2009) dla prestiżowej amerykańskiej wytwórni Tympanik Audio; 
- Accomplice Affair - kaliski projekt ambientowy, autor, według fachowej prasy muzycznej, najbardziej mrocznego albumu 2013 roku "The Zone of Silence", wydanego dzięki Zoharum Records;
- Canis Arboris - projekt stworzony przez lidera gdyńskiej grupy Dogs in Trees, muzycznie obracającego się w klimatach ambientowych ze sporą domieszką muzyki etnicznej. W Kaliszu zaprezentuje muzykę z jego debiutanckiej płyty "Elsewhen" (2013).
 
Dodatkowym smaczkiem tegorocznej edycji Kalisz Ambient Festiwal będzie pokaz instrumentów muzycznych autorstwa Marka Styczyńskiego (Karpaty Magiczne) zatytułowany: Najstarsze i najnowsze instrumenty muzyczne od paleolitu do XX wieku. 
 
Początek imprezy: godzina 19.30 w klubie studenckim „Pod Muzami” 25 października 2014 r. Wstęp 15 PLN.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Relacja: Ino-Rock Festival 2014

Już kilkukrotnie chciałem wybrać się na Ino-Rock. Niestety zawsze znajdowały się jakieś okoliczności, przez które musiałem przekładać wyjazd na kolejny rok. Na szczęście tym razem obyło się bez przykrych niespodzianek i w końcu udało mi się stawić w Inowrocławiu.

Na scenie zobaczyliśmy pięć zespołów. Polskie Soma White oraz Lizard, gruzińską wokalistkę Nino Katamadze wraz z zespołem Insight, brytyjczyków z Haken oraz legendarne IQ.

Zaczęło się od występu dwóch polskich zespołów. Oba z nich zagrały przyjemne koncerty. Soma White wyróżniał naprawdę dobry głos wokalistki i bardzo przestrzenne dźwięki. Myślę, że zespół wypadł lepiej niż rok temu, gdy widziałem Soma White u boku Collage. Następny w kolejce Lizard zaproponował bardziej melodyjny i stonowany materiał, który zakończył brawurowym wykonaniem 21st Century Schizoid Man King Crimson. Widownia była zachwycona.

Nino Katamadze & Insight był dla mnie największą zagadką festiwalu. Tym razem złamałem zasadę przesłuchania każdego zespołu w zaciszu domowym przed zobaczeniem go na żywo więc całkowicie nie wiedziałem czego spodziewać się po Gruzince. Muszę przyznać, że dość dziwna decyzja zapraszania na festiwal do Polski całkowicie nieznanego w naszym kraju artysty okazała się... strzałem w dziesiątkę! Nino z zespołem podniosła poziom koncertu o co najmniej jeden poziom. Koncert był po prostu znakomity! Artyści zabrali słuchaczy w klimatyczne, jazzowo-soulowe rejony, od czasu do czasu zaskakując przyjemnymi rock'n'rollowymi rytmami. Sekcja instrumentalna pracowała wręcz genialnie, a Nino dawała z siebie wszystko rozpalając inowrocławską widownię do czerwoności. Było niesamowicie! Po koncercie zaczynałem się mocno zastanawiać czy Haken udźwignie tak wysoko postawioną poprzeczkę...

Cóż, koncert Haken dał mi odpowiedź na to, dlaczego zespół który wydał trzy absolutnie kapitalne płyty, do tej pory nie jest w stanie zorganizować trasy koncertowej z prawdziwego zdarzenia. Na pewno Ci, którzy czekali na pierwszy koncert Haken w naszym kraju jak na pierwszą gwiazdkę na Wigilii nie zgodzą się ze mną, ale zespół zagrał po prostu... słabo. Pierwsza część występu była po prostu nudna. Na szczęście po Falling Back to Earth oraz Cockroach King nieco się ożywiło, ale ogólnie i tak zespół, przynajmniej mnie, rozczarował. Oczekiwania były bowiem ogromne. Trzeba powiedzieć, że set okazał się dość niefortunny (po co w godzinny koncert wplatać średniej jakości utwór z demo?), a sami muzycy byli niesamowicie statyczni.  Ross Jennings skakał, biegał, robił co mógł, ale przy tego typu muzyce cała formacja musi być bardziej aktywna scenicznie. Wydawało się, że muzycy Haken narysowali sobie na podłodze kredą małe obszary, z których umówili się nie wychodzić... Trafiłem na informację o tym, że zespół bardzo późno przyjechał do Inowrocławia i nie miał wystarczającego czasu na odpowiednie przygotowanie do koncertu. Mimo wszystko ten fakt nie jest w stanie wytłumaczyć dość rozczarowującego koncertu Brytyjczyków.

Festiwal zamykał koncert IQ. Formacja skupiła się na najnowszym materiale z niezwykle ciepło przyjętego The Road of Bones. Grupa wykonała cztery z pięciu utworów z płyty, które wymieszane były mniej lub bardziej starszymi kompozycjami jak tytułowa kompozycja z Frequency czy materiał z The Wake oraz Ever. Na zakończenie zespół zaskoczył tytułowym numerem z The Seventh House oraz bisem! Ogólnie koncert mógł się podobać. Co prawda czasem można było odczuwać znużenie, ale IQ potrafił zabrać słuchaczy w prawdziwe klimatyczne rejony (tak że aż włosy stawały dęba), czemu sprzyjała przyjemna nocna aura.

Ino-Rock należy ocenić pozytywnie. Milo było zobaczyć jak wiele osób spotykało na koncercie starych znajomych, których nie widziało... od ostatniego koncertu ;) Koncert przeprowadzono sprawnie, choć organizatorzy nie ustrzegli się mniejszych lub większych wpadek. Ja przekonałem się, że dużo straciłem nie uczestnicząc w poprzednich edycjach festiwalu oraz o tym, że Inowrocław to naprawde urokliwe miasto.

PS. Na Ino-Rock przygotowywałem się na mój "fotograficzny debiut". Niestety moja lustrzanka na dzień przed festiwalem odmówiła posłuszeństwa i z niespodzianki nici... Bądźcie jednak pewni, że z kolejnego koncertu wrócę już ze smakowitymi zdjęciami! ;)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Powakacyjny powrót na początku października

Niewiele ponad miesiąc dzieli nas do rozpoczęcia kolejnego zaPROGowego cyklu audycji. W pierwszą niedzielę października przeprowadzona zostanie inauguracyjna audycja, podczas której zapoznamy się z twórczością Emerson, Lake & Palmer, Triumvirat oraz Ricka Wakemana z roku 1974. Już dziś serdecznie zapraszam.

Rocznikowi 1974 poświęcimy za PROGiem niemal 6 miesięcy. Szczegółowy harmonogram audycji przedstawia się następująco:

5 października - Triumvirat i Illusions On A Double Dimple, Rick Wakeman, ELP
12 października - Peter Hammill i 'Silent Corner', King Crimson i Starless and Bible Black
19 października - Tangerine Dream i Phaedra, Hawkwind i Hall of the Mountain Grill, Nektar
26 października - Camel i Mirage, Mike Oldfield
2 listopada - Focus i Hamburger Concerto, Refugee i Refugee
9 listopada - Kansas i Kansas, Pavlov's Dog, Utopia
16 listopada - PFM i L'isola di Niente, Le Orme, Biglietto Per L'Inferno, Alusa Fallax 
23 listopada - Magma i Ẁurdah Ïtah & Köhntarkösz, Frank Zappa i Apostrophe (')
30 listopada - Renaissance i Turn Of The Cards, Strawbs i Hero And Heroine
7 grudnia - Robert Wyatt i Rock Bottom, Gong i You, Caravan, Egg
14 grudnia - Gentle Giant i The Power And The Glory, Peter Hammill i In Camera
21 grudnia -  playlista
28 grudnia - playlista
4 stycznia  - SBB i album debiutancki, Blue Effect, Jazz Q, Omega, Czesław Niemen
11 stycznia - Return to Forever, Mahavishnu Orchestra, Weather Report, Santana
18 stycznia - Supertramp i Crime of the Century, Jethro Tull, Lucifer's Friend, Rush, UFO
25 styczniaFaust, The Cosmic Jokers, Can, Popol Vuh, Yatha Sidhra
1 lutego -  King Crimson i Red
8 lutego - Quella Vecchia Locanda i Il Tempo Della Gioia, PFM, Arti E Mestieri, Area
15 lutego - Genesis i The Lamb Lies Down on Broadway
22 lutegoYes i Relayer
1 marca - Gryphon i Red Queen to Gryphon Thre 
8 marcaQueen i Queen II, Lynyrd Skynyrd, Eric Clapton
15 marca - Wyniki plebiscytu na najlepszy progresywny utwór roku 1974

środa, 6 sierpnia 2014

Recenzja: Opeth - Pale Communion (2014)


Pamiętacie moją recenzję Heritage? Mimo, że jestem szczerym fanem Opeth i muzyki lat 70-tych album został przeze mnie potraktowany dosyć chłodno. W głównej mierze dlatego, że Mikael Åkerfeldt stworzył krążek niespójny, w każdym kolejnym utworze przemycając coraz to nowe, kłócące się ze sobą, pomysły. Na Pale Communion jest inaczej. Muzyk porzucił marzenie bycia wszystkimi swoimi muzycznymi idolami naraz, a skupił się na stworzeniu przemyślanego, dobrze zaplanowanego od początku do końca dzieła.

Okładka, mimo że niezbyt urodziwa, bardzo dobrze odzwierciedla klimat wydawnictwa. Muzyka zawarta na Pale Communion to dźwięki koloru szarości i ciemnego brązu. Opeth umieścił swoje najnowsze dzieło w mrocznej otoczce, bardzo mocno nawiązując w tym względzie do Watershed. Zarówno jedna jak i druga płyta kojarzy się z opuszczonym, nieoświetlonym pokojem pełnym zakurzonych antyków. Jeżeli przypomnicie sobie jak emocje towarzyszyły Wam podczas obcowania z Hessian Peel czy Hex Omega, to na Pale Communion Opeth prowadzi nas w podobne rejony. Jest sentymentalnie, mrocznie, choć od czasu do czasu Szwedzi zaskakują, wplatając do muzyki najbardziej przebojowe motywy w swojej historii, a czasem, co nie darzyło się dotąd nigdy, sporo muzycznego światła.

Kompozycyjnie Pale Communion można określić jako pomost między Watershed (2008), a Heritage (2011). Recenzowany album rodzi się z klimatu i sporej ilości muzycznych patentów Watershed, a kompozycyjnym rozmachem zahacza o różnorodne materiałowo Dziedzictwo. Można powiedzieć, że Pale Communion stoi na środku drogi pomiędzy tymi dwoma albumami. Nie oznacza to jednak, że nie zawiera całkowicie nowych dla Opeth elementów. Wydawnictwo z pewnością można uznać za najbardziej przebojowe dzieło Szwedów. Takiego nacisku na melodie wokalne w muzyce Opeth do tej pory z pewnością nie było.

W skład Pale Communion wchodzi osiem utworów. Album rozpoczynają dwie melodyjne i dynamiczne kompozycje: Eternal Rains Will Come oraz Cusp of Eternity, których wysłuchać można było jeszcze przed premierą krążka. Typowe dla Opeth prowadzenie linii melodycznej dźwiękami gitary elektrycznej już na Heirtage zostało mocno ograniczone. Tutaj jednak sprowadzone zostało do minimum. Zarówno pierwsze dwa utwory jak i pozostałe kompozycje prowadzone są wokalami, a solówki w większości sprowadzają się do szybkich, kanciastych zagrań Fredrika Åkessona, a nie melodii Åkerfeldta.

Bardzo dobre wrażenie robi trzeci na krążku Moon Above, Sun Below. Jest to wielowątkowa kompozycja, na której Åkerfeldta śpiewa z wykorzystaniem pełnej skali głosu. Usłyszymy i bardzo niski, i bardzo wysoki wokal. Niespodzianek wokalnych na albumie jest zresztą więcej. Szwed bardzo często pozwala sobie na muzyczne urozmaicenia, które, choć może nie zawsze wypadają rewelacyjnie, ubarwiają krążek. To czym oczarowuje wspomniany Moon Above, Sun Below to kanciaste, naprawdę wciągające melodie i riffy rozpoczynające utwór i go wieńczące. Co dzieje się w środku? Starzy fani Opeth nie powinni mieć powodów do narzekania. Na szczęście Åkerfeldt nie zrezygnował z typowych dla siebie, a inspirowanych Comus, akustycznych harmonii, na które nakłada melodyjną gitarę i/lub wokal. Środkowa część Moon Above, Sun Below, a także Elysian Woes, to właśnie tego typu granie.

Druga część albumu rozpoczyna się instrumentalnym utworem o tytule Goblin. Utwór miał być zainspirowany włoskim zespołem o tym samym tytule, odnoszącym swoje największe sukcesy w drugiej połowie lat 70-tych. Mimo tego, że urody Goblinowi nie można odmówić, to wydaje się najmniej porywającą częścią albumu, choć bardzo ciekawych rozwiązań w jego drugiej części (przywodzi na myśl amerykańskie fusion), nie można mu odmówić.

Największym zaskoczeniem na płycie jest z pewnością ośmiominutowy River. Utwór rozpoczyna się wręcz szokującym, wysokim wokalem (falsetem) Åkerfeldta opartym o przyjemną, optymistyczną gitarową melodię. Brzmi to tak, że przez kilka minut można obawiać się słodziutkiej, radiowej balladki... Pojawienie się złowieszczych (wręcz grobowych) dźwięków hammonda w czwartej i gitarowego pojedynku na najbardziej pokręcone granie w piątej minucie utworu zaprowadza Rzekę w bardziej opethowe rejony.

Następny w kolejce Voice of Treason, którego rozpoczęcie może przywodzić na myśl muzykę do filmów szpiegowskich, to dynamiczna kompozycja zbliżona do pierwszych dwóch utworów Pale Communion. Oparta została o nieco orientalny klimat i chyba nie tylko mi nieco przypomina wydany w roku 2009 na singlu The Throat of Winter. Album zamyka wielowątkowy i poruszający, mocno zapadający w pamięć Faith In Others. W moim odczuciu jest to najlepsza kompozycja na albumie i chyba jedna z lepszych, jaką można było usłyszeć w roku 2014.

"Nowe" wcielenie Opeth to, tak jak w przypadku Heritage, więcej miejsca dla innych instrumentów niż będąca na pierwszym planie gitara elektryczna. O ile gra Méndeza i Axenrota na Pale Communion nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak na Heritage, to dźwięki jak wydobywa z instrumentów klawiszowych, nowy w zespole, Joakim Svalberg naprawdę oczarowują. W tym miejscu warto podkreślić wspaniałe brzmienie krążka, o które zadbał Steven Wilson. Brytyjczykowi udało się połączyć nowoczesność z kurzem lat 70-tych, stworzyć wspaniały muzyczny klimat oraz oddać naturalność brzmienia bez widocznej ingerencji techniki.

Pale Communion to dobra płyta. Nie jest to album rewelacyjny i nie będzie oceniany w superlatywach, ale z pewnością zawiera sporo dobrych, zaskakujących pomysłów i zapadających w pamięć melodii, choć jestem przekonany, że tym, którym nie spodobało się Heritage i ten album się nie spodoba. Co do tych, którym Heritage się spodobało, to i na Pale Communion nie powinni narzekać, choć płyty te dość mocno się różnią. W tym miejscu porównałbym je do drogi, którą pokonujemy samochodem. Heritage jest trasą pełną wzniesień i zjazdów, którą przejdziemy z trudnością, męcząc się, ale która przyniesie nam sporo wrażeń. Pale Communion to prosta droga, którą przejeżdża się z przyjemnością, ale która nie zostawia większego śladu w naszej pamięci, choć raczej ją częściej będziemy wybierać do przejechania trasy.

Pale Communion to płyta równiejsza niż Heritage, której słucha się z pewnością lepiej i przyjemniej, ale która zawiera mniej błyskotliwych momentów. Na Heritage można było ponarzekać, ale zarówno The Devil Orchard, jak i chociażby Häxprocess były naprawdę wyśmienitymi utworami. Na Pale Communion jest jakby równiej, ale mniej efektownie. Wydaję mi się, że mimo wszystko częściej będę wracał do pojedynczych utworów z Dziedzictwa niż do całego Pale Communion, choć nie ulega wątpliwościom, że ta druga płyta całościowo jest po prostu lepsza.

Lista utworów:
1. Eternal Rains Will Come (6:43)
2. Cusp of Eternity (5:35)
3. Moon Above, Sun Below (10:52)
4. Elysian Woes (4:47)
5. Goblin (4:32)
6. River (7:30)
7. Voice of Treason (8:00)
8. Faith in Others (7:39)
Czas całkowity: 55:40